Małżonka odzyskała siły, zerwała się z kredensu, wyszarpnęła z torebki dwie wielkie reklamówki. Mąż, bez pośpiechu i z zimną krwią, zaczął przekładać pieniądze. - A litr koniaku swoją drogą się panu należy - oznajmił wspaniałomyślnie. Człowiek z siekierą robił wrażenie ogłuszonego. .

Trzęs±cymi się ustami i czekała z zamarłym sercem jego słów.. - Ech, baczki! Nie zawsze i nie każdy szpicel baczki musi mieć. - Ja ci powiem. Wiesz, kto to był? - spytał Chaim.. - Ot, czort, nie parobek - mruknął z uznaniem Kargul. Nie spuszczał oka z konia i jeźdźca. Teraz wyraźnie było widać, kto jest zwycięzcą tego pojedynku. Choć ogier parskał jeszcze i wyrzucał tylne nogi, zasypując oczy gapiów ziemią, było jasne, że czyni to tylko dlatego, by nie zejść z areny z kornie pochyloną głową. Witia zatrzymał się przy Jadźce: teraz już nie miał żadnej wątpliwości, że dziewczyna patrzy na niego inaczej niż na Kokeszkę. Jadźka wcisnęła klatkę z kotem w ręce młynarza, zsunęła ze swoich ramion chustkę i podała Witii. Ten zrozumiał intencje dziewczyny: odbiera chustkę niczym rycerz pierścień dworskiej damy i zasłania nią oczy ogiera. Koń przestał tańczyć, pozwolił, by Witia wyjechał na nim poza ogrodzenie okólnika. Ludzie się rozstępowali, patrząc z podziwem na młodego jeźdźca. Zapatrzona w chłopca Jadźka nie zauważyła, że kot wysunął się z otwartej klatki i szykuje się do ucieczki. W ostatniej chwili Kokeszko rzucił się i zdołał go uchwycić za wystrzępiony ogon. Ci, którzy śmiali się z jego występu na arenie, bili teraz brawo.. Otworzę.. - Czarnego chleba mu brakuje, a groszem się rozrzuca i wszystkich zaprasza. Spojrzał na Kargula, by ten nie miał wątpliwości, że zaproszenie go do Ameryki Kaźmierz uważa za dowód bezsensownej rozrzutności ze strony swego brata. - Może milionerem został - wyrwała się Ania, podniecona coraz bardziej realną perspektywą wyprawy za ocean. - Ot, dziermoli - Kaźmierz jednym spojrzeniem zgasił entuzjazm wnuczki..

Kategorie

Dodane

Losowe:

Najlepsze: